logotype
Czy homeopatia jest zła? Drukuj

Czy homeopatia jest zła?

Czasopismo "Miłujcie się"

autor: redakcja

Czy homeopatia jest zła?Może zastanawiać, dlaczego na łamach czasopisma podejmujemy tę kwestię. Czy nie powinniśmy raczej pozostać za drzwiami sal konferencyjnych, gdzie debatę prowadzą grona farmakologiczne albo medyczne? Czy prawo wypowiadania się nie jest zarezerwowane jedynie dla specjalistycznych periodyków lekarskich? Otóż nie. Homeopatia jest bowiem rzeczywistością o wiele bardziej skomplikowaną, niż się można spodziewać, biorąc do ręki opakowanie z kolorową etykietą. Z drugiej strony nie sposób zaprzeczyć popularności homeopatii. Także wśród katolików nie brak głosów opowiadających się za tą formą leczenia. Faktem jest, iż do tej pory nie powstał żaden oficjalny dokument Kościoła, który by wyczerpująco przedstawił jego stanowisko na ten temat. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak odwołać się do autorytetów. Przewodnikami na naszej drodze będą postaci o. Aleksandra Posackiego SJ, o. Jacka Salija OP oraz ks. Grzegorza Daroszewskiego. Dla porządku nakreślimy w skrócie główne rysy homeopatii:

Czym jest homeopatia?

Czy homeopatia jest zła?Po pierwsze, homeopatia nie jest ziołolecznictwem. Wiele osób błędnie utożsamia te dwa pojęcia, co w efekcie prowadzi do nieporozumień. Ziołolecznictwo polega na wykorzystaniu leczniczego działania niektórych surowców roślinnych i przygotowaniu z nich preparatów ziołowych (Encyklopedia PWN, Warszawa 2003, s. 673). Istotą zaś homeopatii jest stosowanie minimalnych dawek środków, które w większym stężeniu powodują objawy podobne do objawów danej choroby (Encyklopedia PWN, Warszawa 2003, s. 202). Pytając o homeopatię, musimy zapytać o jej źródła. Twórca homeopatii, Samuel Hahnemann (1755 – 1843), oparł się na kilku zasadach. Pierwsza z nich to zasada podobieństwa („podobne leczy się podobnym”) zakładająca, że ta sama substancja, która wywołuje określoną chorobę, może także z niej wyleczyć. Stąd pochodzi też nazwa homeopatii (gr. homoion – podobny; gr. pathia – cierpienie). Dalej mamy zasadę rozcieńczania, polegającą na rozcieńczaniu danej substancji – przy czym hołduje się przekonaniu, że im większy roztwór, tym silniejszy lek. I wreszcie trzecia reguła – tzw. potencjalizacja, czyli wstrząsanie roztworu na każdym etapie rozcieńczania. Zdaniem Hahnemanna ta technika jest niezbędna, aby uwolnić „siłę witalną” (vis vitalis), niematerialną naturę substancji. „Lekarz jest w stanie usunąć owe chorobowe zaburzenie jedynie poprzez oddziaływanie na ową niematerialną energię za pomocą substancji obdarzonych mocami modyfikującymi, także niematerialnymi (dynamicznymi), a odbieranymi przez unerwioną wrażliwość obecną w organizmie. Tak oto dzięki ich dynamicznemu oddziaływaniu na energię witalną leki mogą przywrócić zdrowie i rzeczywiście odnowić równowagę biologiczną chorego” (S. Hahnemann: Organon sztuki leczenia, 16).

W czym tkwi problem?

Czy homeopatia jest zła?Przywołane stwierdzenie wprowadza nas w samo centrum kontrowersji związanej z homeopatią. Do czego zaprowadziła nas wędrówka do źródeł? „Praktyka terapeutyczna zakłada tu niemal »boską naturę« siły witalnej, czego nie sposób empirycznie potwierdzić; Hahnemannowi bowiem nie tylko chodziło o potwierdzenie hipotezy naukowej, ale pewnej teorii światopoglądowej (całościowej wizji świata) traktującej vis vitalis na sposób panteistyczny czy quasi-boski” (o. A. Posacki: Encyklopedia „białych plam”, t. VII, s. 61). Z powyższych słów wynika, iż w przypadku homeopatii mamy do czynienia z pewnym światopoglądem, który jest sprzeczny z duchem Ewangelii. „Homeopatia rozpoczyna się od okultyzmu i kończy się również na nim. (...) Chrześcijanie powinni być świadomi, że opiera się ona na fałszywych i niebiblijnych zasadach i zwodzi swych zwolenników” (ks. Daroszewski, Leczenie podobnym czy zwodzenie niewiadomym?, „Nie z tej ziemi”, 1999, nr 100, s. 64). Warto odwołać się w tym momencie do Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągnąć nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności (tzn. są grzechem ciężkim)” (KKK, 2117). Ponadto zwraca się uwagę na ezoteryczność (odwołanie się do wiedzy tajemnej) tego rodzaju metody leczenia, przejawiające się z jednej strony traktowaniem przez homeopatów leku jako fetyszu czy talizmanu odsyłającego do siły wyższej, z drugiej zaś na odwołaniu się do medium spirytualistycznego w poszukiwaniu nowych leków (por: o. Posacki: Encyklopedia „białych plam”, t. VII, ss. 63-64). „Literatura ezoteryczna jasno dowodzi, że nie są tam [w akupunkturze i homeopatii – przyp. red.] wykorzystywane siły naturalne, ale istoty duchowe. Poddając się takim terapiom, otwieramy wrota tym istotom” (dr Maria Meyer z uniwersytetu w Hanowerze, wykład wygłoszony 28.04.1999 r. na ATK).

Nie bez znaczenia jest fakt, iż homeopatia powstała dzięki informacjom przekazanym Hahnemannowi podczas seansów spirytystycznych. Na marginesie dodajmy, iż był on także członkiem loży masońskiej.

A zatem tym, co skłania do odrzucenia homeopatii, jest nie tyle kwestia skuteczności czy też jej braku w procesie leczenia, ile jej okultystyczne konotacje. Aby uchwycić istotę problemu, wsłuchajmy się w wyważone słowa o. Salija: „Najwięcej rozterek budzi we mnie homeopatia. Znam bowiem dwóch poważnych lekarzy medycyny, którzy są gorliwymi katolikami i nie przeszkadza im to w zalecaniu swoim pacjentom leków homeopatycznych. Z drugiej strony nie sposób lekceważyć takich ostrzeżeń przed homeopatią, które podają poważne argumenty, że jej źródła są okultystyczne. W obliczu tych ostrzeżeń i argumentów postanowiłem nigdy z homeopatycznych leków nie korzystać. Czy słusznie, tego nie wiem. W takich jednak sprawach wolę dmuchać na zimne” (o. J. Salij: Medycyna naturalna czy okultystyczna?, W drodze, nr 11/2003).

Kropka nad „i”

Czy homeopatia jest zła?W kwestii naukowej weryfikacji leczenia homeopatycznego odwołujemy się do autorytetów: prof. dra hab. med. Andrzeja Gregosiewicza i do doc. dra hab. Jacka Tyczkowskiego (z Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych PAN w Łodzi) oraz mgr Ewy Tyczkowskiej (absolwentki Wydziału Farmacji Akademii Medycznej w Łodzi). Krytyce naukowców podlega sama istota homeopatii, a także sposób przeprowadzania badań nad lekami. Autorzy podkreślają fakt, iż przy tak wielkim stopniu rozcieńczania substancji, jak to ma miejsce w przypadku tej metody, zanika całkowicie wyjściowa cząsteczka. „Współczesna nauka nie znalazła na razie żadnego dowodu, że lek homeopatyczny, w którym nie ma śladów pierwotnie rozpuszczonej substancji, różni się czymkolwiek od czystego rozpuszczalnika” (doc. dr hab. J. Tyczkowski, mgr E. Tyczkowska: Wiara czyni cuda, Wiedza i Życie, grudzień 2000). Cóż to oznacza? „[Homeopatia] to interes wszech czasów. Sprzedawać nic za pieniądze. Podkreślać, że to nic jest istotą leku. Informować klientów, że dostają nic. Nikt już nigdy nie wpadnie na pomysł wykorzystania nicości. Oto próg transcendencji” (prof. Gregosiewicz: Homeopatia – kpiny z medycyny, Medicus, kwiecień 2002). Ponadto warto pamiętać, iż „literatura naukowa na temat homeopatii finansowana jest niemal wyłącznie przez francuskie laboratoria BOIRON i DOLISOS, produkujące leki homeopatyczne. Żaden niezależny naukowiec nie potwierdził nigdy wyników tych badań. Żadne poważne czasopismo naukowe nie zamieszcza prac na temat homeopatii” (prof. Gregosiewicz: Homeopatia – kpiny z medycyny, Medicus, kwiecień 2002).

Popularności tej metody leczniczej upatruje się w atmosferze naukowości, jaką się wokół niej kreuje, oraz w kosztownej reklamie.