logotype
Modlitwa osobista PDF Drukuj Email

Modlitwa osobistaKochający Bóg pragnie żywej, serdecznej więzi z Tobą i ze mną. Zaprasza Ciebie i mnie do przyjacielskiej zażyłości, do bardzo bliskiej, osobistej relacji.

Z inicjatywą  modlitwy zawsze pierwszy wychodzi Bóg. Stając do modlitwy często myślimy, że jest to nasza inicjatywa, tymczasem jest to zawsze Boża inicjatywa w nas. Modlitwa jest zawsze Bożą inicjatywą w nas, ale nigdy nie zaistnieje  jeśli nie wyrazimy na nią zgody, jeśli nie odpowiemy Panu Bogu na Jego zaproszenie, jeśli nie podejmiemy trudu osobistej rozmowy z Bogiem, nie podejmiemy współpracy, nie przyjmiemy daru Jego nieskończonej miłości i miłosierdzia oraz jeżeli nie odpowiemy na nie ufnym powierzeniem siebie. Modlitwa jak zapewne wiemy jest to żywe, osobowe spotkanie z żywym osobowym Bogiem we wzajemnej miłości, jest rozmową z Bogiem, dialogiem, komunikacją z Bogiem, wszelkim aktem duchowej łączności człowieka z Bogiem, jest rozmową umiłowanego dziecka Bożego z Ojcem Niebieskim.

Modlitwa jest kluczem otwierającym Serce Boga, jest mocą człowieka i słabością Boga, bez modlitwy nie będziemy mogli otrzymać koniecznych środków do zbawienia. Bóg kieruje światem, ale modlitwa rządzi Bogiem. Tylko modlitwa zwycięża Boga. Modlitwa pozwala nam zasmakować Nieba, poszerza nasze serca i czyni je coraz bardziej zdolnymi do miłowania Pana – napisał Francesco Bersini w książce "Mądrość Ewangelii".

Modlitwa jest dla naszych dusz, dla naszego życia duchowego tak niezbędna jak pokarm i tlen dla ciała, jest naszym duszom tak bardzo potrzebna jak deszcz spękanej, suchej ziemi. Bez modlitwy osobistej nie można mówić o bliskiej relacji z Bogiem, o życiu duchowym, o jakimkolwiek wzroście duchowym.

Modlitwa osobistaModlitwa jest światłem duszy, niebieskim pokarmem, który zaspokaja głód naszych dusz i przekształca ją w świątynię obecności Boga. Uwaga- nigdy nie jesteś tak wielki, jak wówczas, gdy klęczysz przed Bogiem, gdy z pokorą, wiarą i ufnością stajesz przed obliczem Najwyższego. Kiedy modlisz się z uwagą i miłością- bardzo podobasz się Panu Bogu.

Większość ludzi ochrzczonych, praktykujących katolików mówi, że nie ma czasu na dłuższą modlitwę osobistą. Co tu dużo mówić, przyznajmy się, że i my często zaniedbujemy spotkanie "Sam na sam" z Panem z powodu tzw. "braku czasu", a przede wszystkim z powodu nieuporządkowania, lenistwa, braku samodyscypliny, niedbalstwa. Jednak pomyślmy, ile czasu i serca poświęcamy sprawom, które są dla nas ważne: naszym najbliższym, przyjaciołom, sobie samym, pracy, hobby, przyjemnościom, czy innym sprawom w naszym życiu, które wydają nam się bardzo ważne? Ile godzin dziennie trenują sportowcy, jeżeli chcą osiągnąć dobry wynik, ile godzin dziennie ćwiczą muzycy grający na koncertach? Chodzi o to, że ludzie, którzy poważnie myślą o osiągnięciu czegoś, znajdują na to czas w swoim codziennym rozkładzie zajęć. Jeżeli Bóg jest dla nas naprawdę ważny, najważniejszy, jeżeli wyznajemy, że Jezus jest naszym jedynym Panem i Zbawicielem, Panem naszego życia, naszą Drogą i Prawdą, naszym jedynym Mistrzem, naszą Miłością i bierzemy to wyznanie na poważnie, to powinniśmy znaleźć czas na osobiste spotkanie z Nim każdego dnia. Jeżeli chcemy żyć w Bożej obecności, to powinniśmy zamknąć drzwi przed światem za każdym razem, kiedy chcemy usłyszeć głos Boga- i tylko Boga.

Przeczytajmy teraz fragment z Mt 6,6-15.

Modlitwa osobistaW modlitwie Ojcze nasz Jezus dał nam wzór modlitwy, także modlitwy osobistej, abyśmy znali elementy, jakie powinna zawierać modlitwa doskonała.

Modlitwa Jezusa zaczyna się słowami: "Ojcze Nasz". Kiedy staję do modlitwy osobistej nigdy mam nie zapominać, że jestem umiłowanym dzieckiem Bożym przez Jezusa Chrystusa, modle się teraz do Najlepszego Ojca który kocha mnie tak bardzo, że niemożliwym jest kochać bardziej. On zawsze na mnie czeka, pragnie dawać mi bez miary wszystkiego, czego najbardziej potrzebuję. Pragnie dzielić się ze mną Swoim szczęściem.

"Któryś  jest w Niebie". Warto uświadamiać sobie, że stoję nie tylko przed moim Najlepszym Ojcem, ale też jedynym Bogiem, Bogiem suwerennym, wszechmocnym i pełnym majestatu, dlatego nic nie jest dla Niego zbyt trudne, On jest większy od każdego mojego problemu, z którym przychodzę, potrafi poruszyć góry, jest ponad wszystkim. Mam starać się koncentrować się bardziej na Jego potędze, niż na moich emocjach, poczuciu własnej wartości czy wielkości swojego problemu, który właśnie przeżywam.

"Święć się  imię Twoje". Modlitwa osobista niech nie stanie się od razu listą życzeń i próśb do św. Mikołaja. Mam przede wszystkim na początku chwalić Boga i uwielbiać Go, kiedy przychodzę by spotkać się z Ojcem Niebieskim.

"Przyjdź  Królestwo Twoje, bądź wola Twoja". Z ufnością staram się poddać się woli Boga, zgodzić się na nią, przyjąć ją, jako najlepszy plan dla mojego życia. Bóg pragnie dla mnie wszystkiego tego co najlepsze, jestem Jego najdroższym dzieckiem, dlatego trzeba bym stawiał wolę Bożą na pierwszym miejscu w swoim życiu - przed swoją wolą, swoimi planami, swoją mądrością, sobą samym , pragnieniami, tęsknotami, przed najbliższymi, zdrowiem, karierą, pracą, służbą w Kościele, pieniędzmi , relacjami itd.

"Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj". Na modlitwie osobistej mam śmiało teraz pokazać Bogu swoje troski i potrzeby, małe i duże, jeśli potrzebuję cudu powinienem śmiało prosić.

"Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". W Bożej obecności powinienem badać swoje sumienie. Starać się poznawać i widzieć na bieżąco swoje grzechy, uznać je, przepraszać za nie Boga, prosić o wybaczenie oraz żyć w gotowości do przebaczania innym.

Modlitwa osobista"I nie dopuść byśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj ode złego". Na wzór doskonałej modlitwy Jezusa mam  również prosić o ochronę przed złym i o moc do zwycięstwa nad pokusami.

"Bo Twoje jest Królestwo, potęga i chwała na wieki" - dobrze jest kończyć spotkanie z Panem uwielbieniem, uznać że wszystko na Ziemi i w Niebie należy do Boga, uznać i ogłosić Jego absolutne panowanie, podziękować Mu za to, że troszczy się o mnie i umożliwił mi rozmawianie z Nim, bardzo bliskie spotkanie przez dar tej modlitwy.

Jak przystępować  do modlitwy osobistej?
Ważne jest ustalenie regularnego, stałego czasu modlitwy w ciągu dnia. Dobrze jest ustalić konkretną godzinę i czas trwania osobistego spotkania z Panem. Warto się go trzymać, konsekwentnie pilnować go, uznać ten czas, jako szczególny, wyjątkowy, bardzo ważny i cenny. Trzeba również byśmy wierzyli w wielką wartość modlitwy. Kiedy ją zaniedbuję, krzywdzę tylko i wyłącznie siebie, pozbawiam siebie dostępu do źródła życia, miłości, mocy, mądrości, pokoju,  pozbawiam dostępu do źródła szczęścia, do źródła  zbawienia.  Nigdy nie powinienem kierować się emocjami, tym czy dzisiaj mam ochotę i  dobry nastrój do tego by spotkać się z Bogiem, czy też nie? Tutaj zawsze mam kierować się wolą.

Pamiętajmy, że nasze wspólne spotkania modlitewne, małe grupy dzielenia, wspólne modlitwy w kościele, nawet udział w Eucharystii czy modlitwy w miejscach publicznych - nie wystarczą, do tego by mieć bliską, zażyłą więż z Bogiem. Jezus zachęca nas w Ewangelii byśmy zostawili wszystko, weszli do swej izdebki, w miejsce ukryte przed ludźmi gdzie będziemy mogli być naprawdę sam na sam z Bogiem.

Dlaczego mamy zamykać  drzwi swojej izdebki, pokoju, w którym mamy się modlić? Dlaczego tak podkreślana jest przez Jezusa prywatność modlitwy?

Przede wszystkim dlatego, że odosobnione miejsce zapewnia, że mało będzie rozproszeń, które większość ludzi uważa za ,,zabójcze’’ w nawiązywaniu bliskiego kontaktu z Bogiem. Każdy rodzaj hałasu- głosy, muzyka, dzwoniący telefon, włączone radio, czy telewizor, dzieci, zwierzęta - wszystko to może sprawić, że stracimy koncentrację na modlitwie. Jezus najlepiej wie jak skonstruowane są nasze umysły i dlatego radzi: Nie próbuj walczyć z rozproszeniami, bo ci się nie uda. Unikaj ich. Znajdź ciche miejsce, izdebkę gdzie będziesz mógł bez przeszkód rozmawiać ze Mną. Dlatego Jezus radzi nam byśmy modlili się w ukryciu. Kiedy znajdziemy takie stałe miejsce na modlitwę i zaczniemy je regularnie odwiedzać, otoczy je pewnego rodzaju aura. Będzie to święte miejsce gdzie Bóg spotyka się z nami.

Modlitwa osobistaPowinniśmy stworzyć szczególną atmosferę na modlitwie. Są chyba takie szczególne miejsca, gdzie lubimy jeździć na wakacje, prawda? Mamy chyba miejsca, które lubimy odwiedzać, które wiążą się z miłymi wspomnieniami, gdzie miały miejsce ważne dla nas chwile?

Niektóre zakochane pary, małżonkowie mają ulubioną restauracje, gdzie udają się na ważne spotkania we dwoje. Lubią tamtejszą atmosferę, łatwo się im tam rozmawia i z niecierpliwością oczekują czasu by znowu się tam udać. Ma ono szczególne znaczenie dla ich związku. Podobnie, gdy wybierzemy stałe miejsce na modlitwę, w którym będziemy mogli się naprawdę modlić, z czasem niecierpliwie będziemy oczekiwać na moment, gdy znowu się tam udamy. Pokochamy atmosferę tego miejsca, gdzie swobodnie możemy rozmawiać z Bogiem.

Na modlitwę osobistą warto wybierać najlepszy czas, a więc taki, kiedy jesteśmy w dobrej formie, przytomni, niezbyt zmęczeni i senni, kiedy jesteśmy w stanie zebrać myśli i mamy dobrą koncentrację. Dobrze też by spotkanie z Panem odbywało się bez pośpiechu, w atmosferze spokoju i wyciszenia.

Bierzmy na poważnie, to co mówimy do Pana. Bądźmy szczerzy na modlitwie. To nie ma być ,,akademia’’, wyuczone piękne recytowane formułki, wierszyki,  czy prośby które wymawiamy bez zastanowienia nad ich skutkami. Autor książki ,,Zbyt zajęci, by się nie modlić’’ – Bill Hybels pisze: ,,Na przykład słyszę często jak dojrzali chrześcijanie modlą się: ,,Boże bądź ze mną gdy pójdę na rozmowę kwalifikacyjną, proszę bądź ze mną w tej podróży w którą wyruszam.’’ Gdy słyszę to po raz pierwszy prośba wydaje się święta. Niestety nie ma ona sensu, bo, po co prosisz Boga o coś, co On już czyni? W Mt 28,20 Jezus mówi: ,, A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata’’. W Liście do Hebrajczyków Bóg mówi: ,, Nie opuszczę cię ani nie pozostawię’’ Hbr 13,5. Jedno z imion Jezusa -Emanuel oznacza ,,Bóg z nami’’. Nie musimy prosić Boga by był przy nas bo On zawsze jest blisko nas. Zamiast tego powinniśmy prosić, byśmy byli świadomi Jego obecności i odczuwali wielką ufność z tego powodu ’’.

Modlitwa osobistaMódlmy się z głębi serca. Bóg nie oczekuje od nas pięknych, wyuczonych modlitw, poprawnych stylistycznie, nie oczekuje recytowania gotowych, górnolotnych formułek, odmawiania wielu   różańców. Nie chce byśmy używali słów bez myślenia o ich znaczeniu. Pan pragnie by każdy z nas rozmawiał z Nim jak z najlepszym, najbliższym Przyjacielem, jak z najlepszym, najczulszym Ojcem, który jest w nas zakochany, do którego mamy pełne zaufanie. Bóg pragnie byśmy rozmawiali z Nim z szacunkiem, ale przede wszystkim szczerze, prawdziwie, autentycznie, bardzo osobiście, o wszystkim.

W obecności Boga dobrze przyjrzeć się minionemu dniowi, czyli odprawić np. ignacjański rachunek sumienia. Dobrze jest kilka minut poświęcić na rozważenie wydarzeń minionego dnia, przyjrzeć się sobie, zobaczyć jak wyglądają moje relacje z innymi, przyjrzeć się swoim uczynkom, mowie, pracy, modlitwie, pragnieniom, emocjom, myślom, poruszeniom duchowym, które mi danego dnia towarzyszyły.

Niekiedy idziemy przez życie nie zastanawiając się nad tym, co robimy i co to wszystko oznacza. Jeśli nie rozwijamy się duchowo, to dzieje się to przede wszystkim, dlatego, że nie mamy zwyczaju robić rachunku sumienia i analizować swojego dnia. Nie robimy kroku w tył i nie pytamy w Bożej obecności: ,,Panie, co jest u mnie w porządku, a co nie ?Nie jest dobrze z tym i tym, proszę daj mi zrozumieć, dlaczego tak się dzieje?’’ Jeżeli nie będziemy zaglądać do wnętrza własnej duszy, aby sprawdzić, co tam wzrasta, a co nie, jeżeli lekceważymy i nie będziemy robić introspekcji, której wymaga prawdziwy rozwój duchowy, to będziemy popełniać te same błędy i grzechy żyjąc ciągle z tym samym poczuciem winy. Zatem starajmy się podjąć trudną decyzję, żeby możliwie jak najczęściej próbować na modlitwie osobistej krótko i szczerze ocenić stan swojej duszy, że zejdziemy wgłąb siebie i będziemy to zapisywać oraz przyglądać się temu w Bożej obecności..

Przede wszystkim po prostu mamy się modlić. Ćwiczmy się w modlitwie osobistej, tak jak to czynił Pan Nasz Jezus Chrystus. Niech każdy z nas uczyni swoje osobiste spotkanie z Panem najważniejszym, wyjątkowym, najcenniejszym, świętym czasem w rozkładzie zajęć dnia. Uczyńmy naszą modlitwę osobistą- regularną, módlmy się w ukryciu, wybierajmy najlepszy czas dla Pana , spotykajmy się każdego dnia ,,sam na sam’’ z Naszym Najlepszym Ojcem, pełni ufności powierzajmy Mu siebie i innych, wszystkie sprawy którymi żyjemy. Mówmy do Niego szczerze i konkretnie, wylewajmy przed Bogiem nasze serca. Nie zapominajmy, że modlitwa jest dialogiem, a więc zawsze mamy dać czas Panu Bogu aby On mógł również mówić do nas.

Kochający Bóg pragnie żywej, serdecznej więzi z Tobą  i ze mną. Zaprasza Ciebie i mnie do przyjacielskiej zażyłości, do bardzo bliskiej relacji ze Sobą. Pan wychodzi zawsze jako pierwszy do nas ze Swoją inicjatywą. Czy wyrażam na nią zgodę? Czy chcę współpracować, odpowiedzieć z miłością, wiarą i wdzięcznością Najlepszemu Ojcu na Jego zaproszenie?

Bóg mówi : Tak bardzo kocham Ciebie… Niemożliwym jest kochać Cię bardziej… Pragnę Ciebie… Tęsknię za Tobą… Czekam na Ciebie każdego dnia. Czy dasz mi szansę, bym mógł obdarowywać Cię hojnie Moją Miłością, Moim Szczęściem, Moim Życiem, Mocą, Mądrością, Pokojem, Moim zbawieniem?

Źródło: Magdalena Pajączkowska

Modlitwa osobista jako Namiot spotkania:

Mojżesz zaś wziął namiot i rozbił go za obozem, i nazwał go Namiotem Spotkania. A ktokolwiek chciał się zwrócić do Pana, szedł do Namiotu Spotkania, który był poza obozem. Ile zaś razy Mojżesz szedł do namiotu, cały lud stawał przy wejściu do swych namiotów i patrzył na Mojżesza, aż wszedł do namiotu. Ile zaś razy Mojżesz wszedł do namiotu, zstępował słup obłoku i stawał u wejścia do namiotu, i wtedy Pan rozmawiał z Mojżeszem. Cały lud widział, że słup obłoku stawał u wejścia do namiotu. Cały lud stawał i każdy oddawał pokłon u wejś­cia do swego namiotu. A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem. Potem wracał Mojżesz do obozu, sługa zaś jego, Jozue, syn Nuna, młodzieniec, nie oddalał się z wnętrza namiotu.
Mojżesz rzekł znów do Pana: «Oto kazałeś mi wyprowadzić ten lud, a nie pouczyłeś mię, kogo poślesz ze mną, a jednak powiedziałeś do mnie: „Znam cię po imieniu i jestem ci łaskawy”. Jeśli darzysz mnie życzliwością, daj mi poznać Twoje zamiary, abym poznał, żeś mi łaskawy. Zważ także, że ten naród jest Twoim ludem». Pan powiedział: «Jeśli Ja osobiście pójdę, czy to cię zadowoli?» Mojżesz rzekł wtedy: «Jeśli nie pójdziesz sam, to raczej zakaż nam wyruszać stąd. Po czym poznam, ja i lud mój, że darzysz nas łaskawością, jeśli nie po tym, że pójdziesz z nami, gdyż przez to będziemy wyróżnieni ja i Twój lud spośród wszyst­kich narodów, które są na ziemi?» Pan odpowiedział Mojżeszowi: «Uczynię to, o co prosisz, ponieważ jestem ci łaskawy, a znam cię po imieniu».
I rzekł Mojżesz: «Spraw, abym ujrzał Twoją chwałę». Pan odpo­wie­dział: «Ja ukażę ci mój majestat i ogłoszę przed tobą imię Pana, gdyż Ja wyświad­czam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, komu Mi się podoba». I znowu rzekł: «Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu». I rzekł jeszcze Pan: «Oto miejsce obok Mnie, stań przy skale. Gdy przechodzić będzie moja chwała, postawię cię w rozpadlinie skały i położę rękę moją na tobie, aż przejdę. A gdy cofnę rękę, ujrzysz Mię z tyłu, lecz oblicza mojego tobie nie ukażę»
Wj 33, 7-20


Modlitwa osobistaFragment Księgi Wyjścia opisujący modlitwę Mojżesza w Na­mio­cie Spotkania, to jeden z najpiękniejszych i najgłębszych tekstów biblijnych o modlitwie. Ukazuje on niesłychanie głęboko jej istotę. Jeżeli chcemy nauczyć się modlitwy, to musimy sięgnąć do tego tekstu i ciągle do niego wracać, aż zrozumiemy całą jego głębię i zarazem całą głębię tego, co nazywamy modlitwą.

W samej nazwie „Namiot Spotkania” jest już okreś­lona istota modlit­wy: modlitwa to jest spotkanie, spotkanie zaś dokonuje się pomiędzy osobami. Tylko osoby mogą się spotkać. Spotkanie jest zawsze najpierw i przede wszystkim spotkaniem się dwóch osób - „ja” i „ty”. Polega ono na tym, że ja staję w obliczu drugiej osoby, przeżywając ją jako „ty” w stosun­ku do swojego „ja”. Jeżeli przenie­siemy to określenie na relację człowieka do Boga, to otrzymamy dokładne, precyzyjne określenie istoty modlitwy. Istotą modlitwy jest spotkanie osoby człowieka z Osobą Boga.

„Namiot Spotkania” znaczy to samo, co Namiot Modlitwy. Z kontek­stu wynika, że był to najpierw dosłownie namiot, a więc miejsce, ale miejsce oddzielone, wydzielone. Ten namiot znajdował się poza obozem. Obóz - w znaczeniu dosłownym, ale także przenośnym - to miejsce, gdzie toczy się życie. Ludzie pracują, przygotowują pokarm, załatwiają pomiędzy sobą różne sprawy. W obozie jest zwykle zgiełk, ruch. Żeby spot­kać się z Bogiem, trzeba „wyjść z obozu” - w sensie przenośnym albo dosłownym, albo raczej trzeba powiedzieć: w sensie i dosłownym, i przenośnym. Trudno się modlić w zgiełku wielu spraw, w zagonieniu, w pośpiechu. Otóż pierw­szy warunek modlitwy, prawdziwej modlitwy, to jest wyjście z obozu i pójście do Namiotu Spotkania, czyli do miejsca, gdzie możemy być sam na sam z Bogiem, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał.
„Rozmawiał Mojżesz z Panem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem” Modlitwa polega na tym, żeby rozmawiać z Bogiem twarzą w twarz, jak rozmawia przyjaciel z przyjacielem. Modlitwa jest rozmo­wą pomiędzy osobami, i to rozmową przyjacielską. To jest niesłychanie ważne. Modlitwa nie jest wypełnianiem obowiązku wobec Boga, który jest groźny, który może nas ukarać, jeśli ją zaniedbamy. Wielu ludzi traktuje modlitwę właśnie w taki, właściwie zabobonny, sposób. Jeżeli nie odmówię takiej czy innej modlitwy, to spotka mnie nieszczęście, Bóg będzie na mnie zagniewa­ny Odmawianie pacierzy czy jakichś formuł jest często jak gdyby zabezpie­czeniem się przed Bogiem, który jest dla nas kimś nieznanym, kimś, kogo trzeba się obawiać. Wielu ludzi się dręczy z tego powodu, że nie odmówiło takiej czy innej modlitwy, takiego czy innego pacierza. To jest udręka, a nie modlitwa.  Modlitwa jest rozmową z Bogiem, który jest przyjacielem, który mnie miłuje. I musi to być rozmowa w atmosferze zaufania, przyjaźni. „Znam cię po imieniu”. Muszę mieć przekonanie, że Bóg mnie widzi, zna mnie, myśli o mnie, troszczy się o mnie, jest skierowany do mnie jako osoby, tak jak gdyby nikogo poza mną nie było. Bóg traktuje każdego człowieka jako osobę, w sposób indywidualny. Jest tak do dyspozycji każdego człowieka, jak gdyby tylko on istniał w obliczu Boga. I w tym się wyraża nasza niesłychana godność, że Bóg o każdym z nas myśli, że zna każdego z nas po imieniu i jest dla nas łaskawy. Bóg żywi wobec nas zamiary pełne dobroci, miłości. On myśli o naszym zbawieniu, o naszym szczęściu, o naszym życiu. Dlatego możemy do Niego przystąpić zawsze z niezachwia­ną ufnością, bo idziemy do kogoś, kto zawsze jest naszym przyjacielem, zawsze myśli o nas dobrze, zawsze chce naszego dobra, obejmuje nas miłością tym bardziej, im bardziej jej potrzebujemy, czyli im bardziej jesteśmy nędzni, słabi, grzeszni, niedoskonali, im więcej mamy trudności, problemów, tym bardziej możemy ufać Bogu, który jest nam łaskawy, który zna nas po imieniu. Modlitwa - zwłaszcza w okresach począt­kowych - bardzo często będzie polegała tylko na tym, że idziemy do Boga, który zna nas po imieniu i który jest nam łaskawy, aby Mu pokazać siebie, swoje trudności, problemy, swoje słabości, upadki, pokusy, doświadczenia, żeby wszystko Jemu oddać.

O co mamy przede wszystkim Boga prosić? Co ma być treścią naszej modlitwy błagalnej? Znowu znajdujemy pouczenie w omawia­nym fragmen­cie Księgi Wyjścia. Przypatrz­my się, jak modlił się Mojżesz, co było treścią jego modlitwy. Bóg przemówił do Mojżesza: «Znam cię po imieniu i jestem ci łaskawy». Mojżesz zaś - powołując się na te słowa, a więc na miłość Boga - przedkłada Mu ufnie swoje prośby, które właściwie stresz­czają się w jednej: «Jeśli darzysz mnie życzliwością, daj mi poznać Twoje zamiary, abym poznał, żeś mi łaskawy». To jest łaska, jakiej Mojżesz oczekuje od Boga, to jest to, czego pragnie. Nie prosi on o jakieś swoje sprawy, nie chce uzyskać czegoś dla siebie. Nie mówi o tym, że trzeba mu zdrowia czy majątku albo rozwiąza­nia jakiegoś problemu. On modli się: «Daj mi poznać Twoje zamiary». To jest sprawa niesłychanie ważna. Żeby się dobrze modlić, musimy zrozumieć, że treścią naszej modlitwy są plany Boże wobec nas.

Potrzebne jest zawierzenie Bogu, zdanie się na Niego, na Jego mąd­rość i miłość, wyrażone w prośbie: „Boże, daj mi poznać Twoje zamiary”. Z zawierzeniem musi się jednak łączyć gotowość, a więc: bądź wola Twoja, a n
Modlitwa osobistaie wola moja - jeżeli poznam, to jestem gotowy spełnić Twoją wolę. Muszę nieraz odejść od swoich planów i zamia­rów, przełamać się i powie­dzieć „nie, to jest lepsze, tego chce Bóg”. Potrzebna jest gotowość podda­nia się Jego kierownictwu, Jego woli. Musimy zupełnie odwrócić naszą postawę wobec Boga - jeżeli się modlimy, to nie błagamy o to, żeby Bóg spełnił naszą wolę, ale chcemy spełnić wolę Boga; nie chcemy nagiąć Boga do swoich zamia­rów, ale siebie naginamy do woli Bożej. Siebie musimy przemienić, siebie przestawić - wtedy modlitwa jest dobra; taka jest istota modlitwy błagalnej.

Na modlitwie od­krywamy przedziwną rzeczywistość wiary w nas. Wiara mi mówi: jestem pewny, jestem przekonany o tym, że Bóg jest, że mnie widzi, że mnie słyszy, że mnie miłuje, ale równocześnie ta pewność i przekonanie nie łączy się z żadnym doświadczeniem. Jeżeli dłużej pójdzie­my drogą modlitwy i życia wewnętrznego, Pan Bóg będzie nas prowadził poprzez coraz większe oczyszczenia, to znaczy coraz bardziej będzie nas pozbawiał doświadczenia, a pozostawiał tylko ciemność, jakąś absolutną ciemność, absolutną noc. Nie jest to jednak noc rozpaczy, bo w tej ciem­ności gdzieś na dnie naszej istoty odnajdujemy tę pewność, że Bóg jest, że nas słyszy, gdy do Niego mówimy.
Wiara jest rzeczywistością nadprzyrodzoną, ale jednak rzeczy­wistoś­cią, czyli czymś, co w jakiś sposób przeżywam, czego doświadczam. Można by powiedzieć, że jest to doświadczenie negatywne, doświadczenie jakiegoś braku, w tym znaczeniu, że od strony zmysłów, od strony tego, co określamy jako dotykanie czy widzenie, nie ma w nas absolutnie niczego, jest absolutna ciemność. Mimo to doświadczamy jednak „pozytywnie” czegoś, co jest w nas coś, co jest poza sferą zmysłów. Jest to rzeczy­wis­tość, która posiada jakąś moc, jakąś siłę. Często po takiej modlit­wie - która jest wołaniem rozpaczy w ciemną noc i z której odchodzę pozor­nie nie pocieszony, bo Bóg mi nie ukazał swego oblicza - doświadczam umocnienia i jestem bardziej przeko­nany o tym, że droga wiary jest słuszna i jedyna, że ta droga, która niby jest ciemnoś­cią i brakiem doświadcze­nia, jest jedyną drogą wolną od pomyłek i złudzeń.

Modlitwa osobistaDroga modlitwy to długa droga naszego życia. Nieraz ludzie mają za sobą dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat tej drogi i wie­dzą, że rzeczą najważniejszą jest to, żeby nigdy się nie zniechęcić, nigdy z tej drogi nie zrezygnować. Choćby przez długie miesiące mój Namiot Spotkania, moja mod­litwa była tylko doświadczeniem własnej pustki i niemocy, niezdolności do wyjścia z siebie i do spotka­nia Boga, to jednak trwam, mimo wszystko nie rezyg­nuję. Poświęcam na Namiot Spotkania regularnie codziennie swój czas, jestem do dyspozycji Boga i żadne ciemności, żadne oschło­ś­ci, żadne niepowodzenia nie prowa­dzą mnie do rezygnacji, do zejścia z tej drogi. To jest właśnie rzeczy­wi­stość modlitwy. Po jakimś czasie tej wierności poznaję, że modlitwa ma ogromne znaczenie w moim życiu. Powoli dokonuje się zupełne przestawienie mojej mentalności. Rzeczywistość nadprzyrodzona staje się naprawdę rze­czywistością. Potrafię w zupełnie inny sposób przeży­wać różne doświad­czenia i cierpienia. Każdego dnia trwam na drodze, nie schodzę z niej, wiem, że coś we mnie rośnie, coś narasta. Właśnie wier­ność praktyce Namiotu Spotkania prowadzi w końcu do tego, na czym polega istotny wzrost życia nadprzyrodzo­nego, życia Bożego. Wzrost tego życia jest wzrostem wiary, wzrostem na­dziei i wzrostem miłości, czyli wzrostem cnót teologi­cznych.


Fragmenty czterech konferencji omawiających tekst Księgi Wyjścia 33, 7-20 wygłoszonych podczas szkoły modlitwy w ramach Szkoły Animatora Ruchu Światło-Życie w Carlsbergu w październiku i listopadzie 1982 r. Pełny tekst konferencji został opublikowany w czwartym tomisku serii „Szkoła modlitwy”, Instytut im. ks. Franciszka Blachnickiego, Krościenko 1999 r., wyd. II.

źródło: http://www.blachnicki.oaza.pl/conf/namiot/namiot.html